Java Developers Day, Kraków 2006
10.25.2006Przede wszystkim niesamowita była pogoda, +18C, słoneczko, niesamowity był też dziki tłum turystów w Krakowie, niby po sezonie, a tam się wyroili wszelkiej maści anglicy, amerykanie, wycieczki szkolne z Rosji itp.
Ale do rzeczy. Organizator PROIDEA postanowił trochę poddusić uczestników i zadki im ujędrnić, bo upał był na sali wściekły, a część osób miała miejsca stojące lub siedzące na schodach.
Pierwszy wykład wygłosiła legenda, czyli Bruce Eckel. Duża trauma. Najpier pokazywanie przez 40 minut zdjęć z wakacji, ludzie się zaczeli nawet rozglądać, czy na dobrą imprezę trafili.
Podobno z tych zdjęć miało wynikać, że czasem można się pomylić i przez to projekt źle idzie. Po czym Bruce zasugerował, że to dobrze i tak ma być, trzeba się mylić jak najczęściej. Pokazał przy tym fotki jakiegoś totalnego ciołka, który zamiast kupić cegły sam je robił i się dziwił, że to dużo kosztuje i mu nie wychodzi, poza tym tresował kota, żeby mu na łeb wskakiwał. Tak, tak, to cały czas jest relacja z JDD.
Potem było jeszcze gorzej. Bruce zaczął z religinym zapałem nakłaniać wszystich do stosowania metod Agile, które tym się charakteryzują, że w wydaniu Agileistów do niczego się nie nadają.
Bruce jeszcze nie załapał, że klepanie kodu to nie jest najważniejsza rzecz na Świecie i że są ludzie, którzy mają głęboko w nosie to, że zgodnie z Agile najlepiej jest nie mieć specyfikacji produktu tudzież harmonogramu pracy. W końcu co użytkownika obchodzi, kiedy dostanie oprogramowanie?
Co do specyfikacji, to najwyraźniej Bruce nie pracował nigdy przy projekcie na tyle długim, żeby mu się w jego czasie zmienili członkowie zespołu, a nowe osoby musiały się przedzierać przez kilobajty kodu, żeby cokolwiek zrozumieć, zamiast w 2 dni przeczytać spec.
Najbardziej rozbrajające jest twierdzenie, że testy jednostkowe to jest właśnie specyfikacja. Niech Bruce pokaże jak zdefiniować funkcję sinus przy pomocy testu jednostkowego, a jak już to zrobi, to niech się zastanowi, po co się tak męczyć.
Najsmutniejsze jest to, że parę patentów z Agile jest ok, ale osobnicy, którzy je sprzedają w ideologicznym amoku są nie do zniesienia, pomijając zwyczajną chciwość i wkręcanie klientów w bezsensowne konsultacje z extreme programming.
Zawsze jak widzę konsultanta Agile, to mam wrażenie, że zaraz wyciągnie garnki Zeptera albo słynny odkurzacz za 8 tysięcy, co to niby likwiduje te straszne roztocza pokazywane w 1000 krotnym powiększeniu.
Te roztocze to projekt bez edżajla.
Reszta wykładów była całkiem przyzwoita, gdzieś przeczytałem, że komuś nie podobał się wykład p. Przemysława Pokrywki. Mi się akurat bardzo podobał, ludzie zrobili coś konkretnego, w niegłupi sposób.
Swoją drogą szkoda, że Bruce nie mógł być na tym wykładzie, zobaczył by przykład, w którym język “silnie typowany” powoduje, że dane zagadnienie oprogramowuje się dużo łatwiej i szybciej niż w języku bez typowania.
Jak ktoś nie wie, to przypominam, że Bruce twierdzi, że programista Pythona jest 10 razy wydajnieszy niż programista Java, a poza tym Python opanuje Świat – no może tak twierdził na JDD w 2002 roku w Warszawie. Ponieważ Python nie opanował Świata, to teraz Bruce twierdzi, że może Ruby-iemu się uda.
To nieco przypomina działania Świadków Jehowy, którzy przewidywali koniec Świata na 1987, a jak się Świat nie skończył to przełożyli to zdarzenie na okolice 2030.
Na wykładzie o Acegi Security for Spring miałem wrażenie, że ludzie próbują odkryć na nowo bezpieczeństwo w J2EE i napisać to samodzielnie. Jak standardowa polityka bezpieczeństwa komuś nie wystarcza (zdarza się to, nie da się ukryć), to można przecież napisać odpowiednie rozszerzenie dla serwera aplikacji, JBoss coś takiego wspiera.
Jak ktoś ma doświadczenia w kwestii Acegi kontra standardowa autoryzacja & uwierzytelnianie w J2EE (pardon Java EE), to chętnie się dowiem.
Człowiek, który mówił o TestNG nie powiedział o jednej fajnej rzeczy, możliwości wykonywania testów jednocześnie, ale reszta była bardzo ok.
Wpis umieszczony na portalu JDN [link]